piątek, 5 września 2014

Ostatnie dwa dni bilanse plus, minus- 600kcal. Czuję się super, w środę byłam na zumbie, zakwasy do dziś
W szkole jest dobrze, pomijając to, że moja bliska koleżanka znalazła sobie nową i ma na mnie, ładnie mówiąc, wyjebane. Na szczęście O. i K. zachowują się normalnie i poznałam fajnego chłopaka.

dzisiejszy bilans:
banan- 100
kanapka z serkiem topionym - 90
pieróg- 90 kcal
piwo(wieczorem)- 220
500kcal.
chyba ok?

zabieram się za lekcje, choć do domu wróciłam o 17, potem ma wpaść koleżanka z chłopakiem, ja jak zwykle sama, pozdrawiam.

wtorek, 2 września 2014

Abym poczuła się czysta muszę zrobić głodówkę, aby reszta jedzenia ze mnie zeszła i mogę pracować.

01.09.
kawa latte
zielona herbata
chipsy
kawałek blina
bułeczka maślana
płatki z mlekiem
kanapka
pita.
jakieś 2000 kcal to będzie.

02.09.
barszcz
wafle ryżowe x2
łyżeczka dżemu x2
kanapki dwie(400kcal)

Dziś pewnie coś na kolację, ale nie wiele. Ostatnie zakupy i rodzice jadą, samowolka.

niedziela, 31 sierpnia 2014

wrzesień.

Wrzesień to już ostatni dzwonek! Czuję się zmobilizowana, po tym jak znowu przybrałam na wadze.. Miałam schudnąć, a wróciłam do punktu wyjścia. Wiem, że będzie dobrze, jeśli się postaram, zmotywuję się i zapomnę o poprzednich porażkach. Czysta karta.
Każda z Was ułożyła sobie jakiś potencjalny plan, ma swoje zasady, których chce się trzymać, kolej na mnie.
Gdy będę chodzić do szkoły chudnięcie będzie prostsze. Nie umiem jeść przy nowych osobach, w ogóle przy ludziach, więc śniadania w szkole odpadają, kanapki i inne. Jedziemy z zasadami, odżywiania i samej siebie.

1. Nie jem słodyczy.
2. Nie jem po godzinie 18.
3. Nie podjadam, jem tylko przy stole.
4. Bilanse od poniedziałku do piątku nie przekraczają 700 kcal.

5. W weekendy limit to 1000 kcal.
6. Nie piję alkoholu, chyba, że wliczam w bilans, nie przekraczam.
7. Zawsze mam ładnie pomalowane paznokcie, ułożone włosy i umalowaną buzię.
8. Ćwiczę co najmniej co drugi dzień, jeden trening Ewki.
9. Chociaż raz w tygodniu jadę na zumbę.
10.  Uczę się z lekcji na lekcję, jeśli się nie uda nadrabiam w weekend.
11.  Prace domowe odrabiam zawsze po przyjściu ze szkoły, nie o 22.
12. Najpóźniej chodzę spać o 23, chyba, że muszę się uczyć.
13. Nie słucham muzyki podczas nauki.

Trzynastka to podobno pechowa liczba, nie dla mnie. Chyba całkiem sensownie to wygląda. Będę się tego trzymać.

Jedziemy z tym, motylki!

sobota, 30 sierpnia 2014

detoks.

Ostatni dzień pozwalania sobie i pilnowania przez rodziców.
Wrześniu, nadchodzę.
Pełna motywacji, nadziei.
Nie można traktować ciała jak śmietnika.
Jedziemy z tym, dziewczyny!

piątek, 29 sierpnia 2014

Chyba skurczyłam żołądek, ponieważ dziś po kilku frytkach miałam dość, a kiedyś pochłaniałam całą paczkę. Po coli zbiera mi się na wymioty i jedyne czego chcę to pić wodę. Tak samo z innymi tłustymi produktami.
Robię dziennik na ten rok szkolny, plan, dieta, jakieś ćwiczenia.
Po wczorajszym spotkaniu stwierdzam, że mam wspaniałych ludzi w nowej klasie, choć nie poznałam jeszcze wszystkich, jeden chłopak mi się podoba, aczkolwiek wiem, że ja do związku się nie nadaję.
Mam ochotę na lody, kusi jak cholera.
Wczoraj trzy piwa, kieliszek i pół butelki lubelskiej grejpfrutowej, poleciałam.
Zimo, nadchodź!

środa, 27 sierpnia 2014

może jednak coś schudnę..

Może i racja, że nie powinnam forsować aż tak organizmu, zaczynają mi się nogi robić brzydkie, uda, fuj. Coraz chłodniej, odpuszczam, teraz głodówki, dużo herbaty i wody.
Rodzicom przesunął się wyjazd o cały tydzień, to nic, będzie ok.
Piję mleko, idę oglądać PLL i spać.
Nie czuję głodu, ale cudowną pustkę owszem.
Mam dziennik, mam super zeszyty, piękną torbę i fajny kubek, teraz chęci do nauki dajcie!
xoxo

ostatnie chwile

Za chwilę idę na rower, 70 kilometrów samo się nie zrobi.
Cały wolny czas poświęcam internetowi. Nie uczę się, nie nadrabiam, odpuściłam ćwiczenia. Waga skoczyła w górę, ale co się dziwić. To tak beznadziejne, że aż cieszę się, że wracam do szkoły, bo inaczej pewnie tkwiłabym w tym dalej i dalej.
Jutro spotkanie klasowe, a ja się boję tego jakby od tego zależała moja przyszłość, co najmniej. W pewnym sensie tak jest.
Chyba powinnam się przegłodzić do poniedziałku, zobaczę jak to wyjdzie.
dzisiejszy bilans- dwa ciastka owsiane- 110kcal.
rower(wiem, że tyle spalam, bo zawsze tyle mi pokazuje)-ok. 2000kcal.
ściskam.